O autorze
Trenerka rozwoju osobistego i coach, autorka książek, wykładowca w Collegium Civitas, autorka wielu autorskich programów szkoleniowych, a także była oficer CBŚ i BWK KGP.Od kilku lat prowadzi własną działalność szkoleniową jako trener, coach i mówca motywacyjny, a także lider grupy coachów – Smart Coaching Team. Specjalizuje się w psychologii sukcesu, technikach wywierania wpływu oraz mowie ciała, a także procesach związanych z wpływem emocji na ciało

Dziennik SpecBabki. 10 szalonych zasad na przetrwanie lata z nadwagą

SpecBabka cover
Dawno dawno temu, dawniej niż myślisz i dalej niż możesz przypuszczać, Stwórca wezwał do siebie Istotę i dał jej zadanie specjalne. Nikt nie pamięta ani tego czasu, ani nie zna tego miejsca, bo żaden kosmonauta i żadna ludzka myśl nigdy tam nie dotarły. Istota usłyszała, że ma udać się na Ziemię, do kraju zwanego Polską a jej zadaniem jest wcielić się w rolę kobiety. Stwórca nadał tej misji kryptonim „SpecBabka” i oznajmił, że nie będzie łatwo mierzyć się z ludzkimi emocjami, popędami, głupotą, miłością, wiarą, pragnieniami i słabościami. Istota podjęła wyzwanie. Celem misji było zbadanie tej cywilizacji.

Odchudzanie i odgrubianie.

SpecBabka, która niczym kosmitka przyglądała się wyśrubowanym trendom zachodniego świata, nie mogła zrozumieć rozdźwięku między oszukaństwem, które serwowały tak okładki czasopism z wyfotoszopowanymi (zdjęciami skorygowanymi w photoshopie) wieszakami o ludzkich twarzach (wychudzonymi kobietami), jak i fast foodami, które miały czelność nazywać się restauracjami.



Oszustwo było oczywiste - ani celebrytki i modelki nie wyglądały w realu tak, jak na okładkach magazynów, ani serwowane jedzenie nie było tym, czym wszyscy chcieli by było.

Istota uznała, że to niedorzeczność karmić umysł i brzuch iluzją. Zwłaszcza, że umysł podążał w innym kierunku, niż ciało karmione gównianym jedzeniem.

Transcendentne głaski

Istota zastanawiała się, czy bardziej cierpią wychudzone kobiety, które nazywano anorektyczkami, czy te otyłe, które nazywano pulchnymi. Uznała po czasie, że jedne i drugie cierpią tak samo, więc wysłała im moc pozytywnej energii oraz przytuliła w myślach, ale nie była pewna, czy ludzie czują takie transcendentne „głaski”.

Istota znała smutną historię Polski i widziała, że ludzie nie raz cierpieli głód. Zastanawiała się więc, czy ta tendencja do głodzenia się lub objadania jest jakąś spuścizną tego kraju, czy może wpływem przeszłych pokoleń, na co wskazywałaby teoria zbiorowej nieświadomości Junga.

Istota bardzo chciała zrozumieć naturę kobiecych zachowań, więc postanowiła postępować według ogólnie panujących reguł, choć wiele ją to kosztowało.

Pierwsze pół roku spędziła na hodowaniu nadmiaru tkanki tłuszczowej, zwanej przez jej nowo poznane koleżanki z klubu „Oversize” sadełkiem. Zapuszczała sadełko stosując przeróżne techniki. Na przykład:
- kupowała jedzenie tam, gdzie sprzedaje się paliwo, gazety, materiały budowlane
- nie kupowała jedzenia tam, gdzie sprzedaje się jedzenie
- jadła przed spaniem
- jadła, gdy spała, lunatykując do lodówki
- jadła po przebudzeniu
- jadła w przerwie między jedzeniem
- nie jadła, gdy była głodna, by zwolnić metabolizm
- piła alkohol, zamiast jeść, albo i piła, i jadła
- nie ruszała się wcale, chyba że samochodem lub poprzez teleportację.


Dzięki kilkunastu kilogramom nadwagi, SpecBabka mogła w końcu zacząć swój eksperyment. Potem stwierdziła, że kobiety z przeciętną wagą też się odchudzają i dowalają sobie w swoich głowach, że są grube i brzydkie. (SpecBabka oczywiście potrafiła słyszeć myśli, jak bohater filmu „Czego pragną kobiety”). Co więcej, im dłużej słuchała wewnętrznych dialogów napotykanych przypadkowo kobiet, tym bardziej szokowała ją ich treść.
„Jestem za gruba”,
„Jola weszła w tę spódnicę, która pękła wczoraj na mnie w przymierzalni, kurcze…”,
„Gdybym była chudsza, wszystko by mi się udawało”,
„Mój mąż już mnie nie chce”,
„Mój mąż już mnie nie chce, pewnie ma inną”,
„Mój mąż już mnie nie chce, może chociaż listonosz zadzwoni dwa razy”…

„DŻIZES!” - pomyślała Istota i chciała przywalić tym babkom, bo wzbudzały w niej agresję, choć jako ISTOTA na swój sposób rozumiała je i kochała.
„Przecież jesteście takie piękne, nic wam nie brakuje, pozwól sobie na szczęście, do cholery jasnej!” - krzyczała, ale ludzką rzeczą jest nie słyszeć tego, czego usłyszeć się nie chce.

SpecBabka zaczęła szukać ludzkich sposobów na odchudzanie. Uznała, że to jakiś absurd tak się katować, a metody reklamowane przez media to dobra recepta na kaftan bezpieczeństwa i pobyt w psychiatryku. „Zwariować można od tych kitów, które ludziom wciskają” - pomyślała.

Zaciekawiła ją koncepcja wpuszczania sobie tasiemca w jelita - natychmiast przesłała raport do centrali, sugerujący że to może być jakiś spisek mający na celu hodowanie „Obcego” w swoim organizmie.

Zapuszczone sadełko w żaden sposób nie chciało zniknąć. Specbabka zaczęła się faktycznie frustrować, że nie mieści się w ciuchy sprzedawane w sieciówkach. Wysłała kolejny raport do centrali, że media, sklepy odzieżowe oraz fast foody są w zmowie. Tę teorię spiskową potwierdzał fakt, że nieszczęśliwi ludzie, którzy nie wierzą w siebie są łatwiejszym celem do manipulacji, kontroli i wyzysku.

Istota była sfrustrowana coraz bardziej. Zbliżało się lato i wycięte stroje kąpielowe oraz krótkie szorty obnażające różnej grubości uda stały się powszechnym trendem.

Rozwiązanie problemu


SpecBabka, nie mogąc poradzić sobie z problemem, uznała, że należy go zaakceptować, a wówczas problem przestanie istnieć, jeśli nie będzie postrzegany jako problem.
W ramach misji, Istota miała wykazywać się pomysłowością, kreatywnością i mądrością. Tak też zrobiła.

Opracowała survivalowy poradnik 10 zasad pomagających przetrwać lato z nadwagą.

Zasada nr 1: nie porównywać się do naciąganych wizerunków celebrytów na okładkach czasopism. Znaleźć inny wskaźnik odniesienia.

Zasada nr 2: wychodzić na ulicę tylko w nocy lub pozbyć się przekonania, że ludzie się na ciebie cały czas gapią.

Zasada nr 3: rozpowszechniać przekonanie, że puszyści to bardzo optymistyczni i majętni ludzie.

Zasada nr 4: nie narzekać na swoją tuszę; kochać swoje ciało za to, że wprawia w ruch serce, steruje wszystkimi innymi czynnościami, które utrzymują nas przy życiu.

Zasada nr 5: wstąpić do grona zawodników sumo i przyjąć, że nadwaga to wymóg utrzymania się w takim prestiżowym składzie.

Zasada nr 6: gubić kilogramy „przy okazji” innego celu; niech odchudzanie będzie tylko efektem towarzyszącym.

Zasada nr 7: przebywać z ludźmi, którzy cię lubią i wspierają.

Zasada nr 8: Powiedzenie - Nie oceniaj ludzi po wyglądzie - zastosować najpierw wobec siebie.

Zasada nr 9: przyjąć, że kobiety z nadwagą są bardziej podniecające niż te z niedowagą.

Zasada nr 10: przyjąć, że gdyby jakiś oprych napadł na ciebie na ulicy, prawa fizyki pozwolą ci go w łatwy sposób obezwładnić, a nawet zmiażdżyć.

Dumna SpecBabka od razu poczuła się lepiej i odbudowała poczucie swojej wartości. Wiedziała, że ludzie oceniają cię tak, jak sama siebie oceniasz. Znów wysłała transcendentalne głaski w kosmos i poszła kupić sobie szorty, stwierdzając, że nie ma czasu na pierdoły i zamartwianie się głupotami.



*powyższy artykuł jest pierwszym z serii „Przygód SpecBabki”, o Istocie, która dostała zadanie specjalne - udać się na Ziemię i zostać Kobietą. Koniecznie dajcie znać, czy Wam się podoba i na jakie przygody czekacie w kolejnych wątkach. Najlepsze pozdrowienia dla wszystkich Kobiet, które czują się SpecBabkami :D
Trwa ładowanie komentarzy...